Nie zakładaj biznesu, jeśli się boisz! 0
Nie zakładaj biznesu, jeśli się boisz!

Wokół biznesu krążmy wiele mitów i niesprawdzonych faktów. W rozmowie z Kingą Rodzik z Uniwerek.tv obalam niektóre z nich. 

Kinga: Wydałeś książkę pod tytułem "Biznes ci ucieka". Co zrobić, żeby ten biznes nam nie uciekł? Jak go gonić?

Marcin: Odpowiedź jest banalna — robić go, czyli doświadczać, testować, eksperymentować. Często mam pytania od studentów, młodych ludzi: od czego rozpocząć? Mówią, że mają pomysł na biznes, a ja odpowiadam: zacznij sprzątać toalety, jedź do Australii zbierać mango albo noś kartony w magazynie w firmie u znajomego, żeby doświadczyć tej prawdziwej pracy, a nie wirtualnej. Nosząc te kartony, dostrzegasz, jak wygląda biznes, jaka jest etyka pracy, czym jest teamwork, czym jest trudność dogadania się ze współpracownikiem. To doświadczenia, które możesz łapać znacznie wcześniej, niż twój biznes się dzieje. Rekomenduję przygotowywać się do biznesu w czyichś biznesach.

Wspominasz często o pogodzie ducha, ale biznes kojarzy nam się często ze stresem. To raczej przeciwstawne stany.

To nie jest przeciwstawne. Nawet nie chodzi o pogodę ducha, tylko pytanie, czy masz energię do tego, żeby w chwilach trudnych i tak iść dalej. Na uczelni masz tak samo. Masz gorszy dzień, trudniejszy egzamin, trudniejsze kolokwium — też masz stres i też przez to przechodzisz. W cudzysłowie — jak się uśmiechniesz, jest ci łatwiej. To nie jest taki pusty optymizm, tylko pytanie, czy wiesz, po co to robisz? Wiesz, że to jest przejściowe. Wiesz, jak się zregenerować, wiesz skąd brać inspiracje. To są te rzeczy, które napędzają mnie do działania. Nieważne czy jest to życie prywatne, biznesowe czy uczelnia.

W przedsiębiorstwach często nachodzą kryzysy. Te mniejsze lub większe. Jak przekuć porażkę w sukces?

Wyciągając wnioski ze swoich błędów. Przekucie porażki w sukces nie zawsze jest natychmiastowe. Czasami wystarczy porażkę przekuć w niepopełnianie konkretnych błędów. To nie gwarantuje jeszcze sukcesu. Na przykład robisz coś i tracisz pieniądze. Wyciągasz z tego lekcje, odrabiasz pieniądze i wychodzisz na zero. Dopiero z tego miejsca patrzysz, czy ta strategia pozwoli ci zarobić dwa razy większe pieniądze.

Kiedy jesteśmy młodymi przedsiębiorcami wchodzącymi na rynek, jak powinniśmy stargetować grupę odbiorców? Czy musimy koniecznie zaczynać od tej mniejszej? Czy większy target jest dla nas dużym utrudnieniem?

Rekomenduję nie targetować tylko podążać za pieniędzmi. Jeżeli masz produkt, który jest droższy niż budżet młodego człowieka, to niech nie będzie twoim targetem. Z drugiej strony nastolatek ma iPhone'a za 3-4 tysiące, więc pytanie — czy on ma ten budżet? No ma. Na rzeczy, które on uważa, że są warte wydania takich pieniędzy, ale już na kupno książki za pięć dych powie, że nie ma. Książka to za dużo. To nie jest kwestia wieku, tylko realnej potrzeby, którą zaspokajasz.

Marketing jest bardzo rozbudowaną dziedziną, ale współcześni marketerzy ostatnio nie tylko muszą...

Ich nie słuchamy.

Dlaczego?

Bo mówią niesprawdzone rzeczy. Przeszkadzają ci w biznesie, mówiąc, że powinno coś wyglądać tak, a nie inaczej, a w praktyce jest właśnie inaczej. Załóż fanpage na Facebooku. Ja mówię — sprzedawaj ludziom, których masz w swoich znajomych na prywatnym koncie. Oni mówią — ucz się Facebook Adsów. Ja mówię — sprzedawaj na Facebooku w grupach tematycznych, w ogóle bez reklam. Czyli oni mówią — wydawaj pieniądze, zanim je zarobisz.

Czy taki marketer powinien mieć również umiejętności analityczne? Bo umówmy się, teraz marketing też polega na korzystaniu z aplikacji, różnych systemów. Czy powinien doszkolić się na przykład z programowania?

Niekoniecznie. Potrzebujesz widzieć, czy jesteś skuteczny w tym, co robisz. Są różne parametry oceny twojej skuteczności. Sprzedałem dzisiaj za 10 tysięcy na Facebook Adsach. Zrobiłem to poprzez dotarcie do grupy 50 tysięcy widzów danej reklamy. Jak to zmierzyć? Musisz umieć czytać albo excela, albo statystyki reklam, albo mieć takiego mistrza Norberta, który jest obok, który to analizuje u nas i ustawia. Ode mnie Norbert ma wizję, co chcemy osiągnąć i ją wdrażamy. To jest teamwork.

Mamy pomysł na biznes, mamy już team i wchodzimy na rynek — ile czasu to zajmuje?

Zła kolejność. Jest najpierw wejście na rynek, czyli sprawdzenie, czy jest zainteresowanie tematem, później jest produkt i później może jest team. Kiedy masz produkt, pomysł, team, biuro, firmę, a nie masz klientów, to ryzyko jest ogromne. Masz stałe koszty, które cię gonią. Kiedy nie masz stałych kosztów, masz większą elastyczność. Może się okazać, że w ogóle nie potrzebujesz tego produktu tworzyć, bo on już na rynku jest. Twoim produktem będzie firma, która dobrze to sprzedaje, a nie produkuje.

A jak minimalizować koszty stałe?

Powiedzieć sobie, że koszty muszą wynosić zero, chyba że zarabiam pieniądze, to z tego x% mogę wydzielić na koszty stałe. To brzmi jak abstrakcja dla ludzi, którzy nie kumają, jak działa biznes. Jak to? Przecież muszę mieć firmę, biuro, pracowników. Nie. Albo masz pieniądze, które inwestujesz w ten biznes albo pieniądze musisz zdobyć od klienta. Jak mówi Felix Dennis w swojej książce "Jak zarobić duże pieniądze?", "musisz być jak świnia ryjąca za truflą". Jeśli nie masz takiego podejścia, nie masz tego głodu, to jest ryzyko duże, że pieniędzmi niezarobionymi przez ciebie, będziesz źle zarządzać. Bardzo często możesz zamienić 100 tysięcy na minus 200 tysięcy. Jak to jest w ogóle możliwe? Bo działasz w inny sposób z pieniędzmi, które zarobiłeś aniżeli tymi, które dostałeś.

W OSMpower eliminujemy stałe koszty, `skupiamy się tylko i wyłącznie na efektywności. To stworzyło firmę wirtualną, zdalną, gdzie większość 2017 roku podróżowaliśmy. Teraz znowu mamy biuro, mamy team budowany bardzo świadomie, powoli. Jest to grupa snajperów, a nie wielki zastęp żołnierzy. Celujemy w specyfikę, kompetencje, teamwork, przyjacielskość, kumpelskość w tej strukturze.

Czy da się prowadzić firmę tak kompletnie zdalnie?

Da się.

Nie mając siedziby?

Siedziba w ogóle nie jest potrzebna. Pracowaliśmy w Tajlandii, na Bali, we Włodawie, Nowym Jorku, Kalifornii. Tak. To jest kwestia zaplanowania sobie, jak chcesz pracować. Mało tego! Nawet można prowadzić firmę, mając małe dziecko!

W Polsce często problemem w założeniu firmy jest biurokracja…

Nieprawda. To jest powtarzany mit od lat. Założenie firmy jest super proste. Ja mam firmę w Polsce. Nie znam się na zakładaniu firm za granicą. Najważniejsze nie to, w jakim kraju masz firmę, ale żeby skupić się na tym, jak pozyskać klienta. To jaką firmą go obsłużysz, jest drugorzędne.

A co byś doradził przyszłym przedsiębiorcom, na razie studentom?

Robić, nie gadać.

Żeby się nie bali i założyli tę firmę…

Jak się boisz, nie zakładaj firmy. A jeśli chcesz, to najpierw poeksperymentuj w małej piaskownicy, w czyichś biznesach.

 

Wywiad z Uniwerek.tv możecie obejrzeć w tym video:

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl